Dla większości ludzi zmagających się ze złym samopoczuciem związanym z obniżeniem nastroju jest to koniec świata. Ponieważ ciągle zły nastrój, wszechobecny smutek, brak energii, poczucie bezsensu, niska samoocena, gorsza koncentracja i pamięć bardzo dołują. I zabierają nadzieję na polepszenie swojej sytuacji zdrowotnej. Niejednokrotnie w depresji dochodzą jeszcze dolegliwości somatyczne, jak ból głowy, osłabienie, bezsenność, a czasem nawet ból brzucha i nudności, które doprowadzają osobę cierpiącą do rozpaczy. Lecz trzeba pamiętać o tym, że depresja, to jeszcze nie koniec świata. To tylko choroba, jak każda inna i trzeba z nią walczyć i zwyciężać. Tak, jak walczy się z przeziębieniem, z nadciśnieniem, z cukrzycą, czy z nowotworem. Wszystko jest do pokonania trzeba tylko wierzyć w wyzdrowienie. Pozytywne myślenie w każdym przypadku stanowi połowę sukcesu, jak głoszą lekarze. Pesymizm i czarnowidztwo nie przyczynia się do wyzdrowienia w każdej chorobie, a w tym także w depresji.

Dziś depresja jest chorobą powszechną. Cierpi na nią wiele milionów ludzi na świecie. W tym także duża ilość populacji w Polsce.
Oto kilka danych dotyczących depresji
– na świecie 350 milionów ludzi choruje na depresję
– w Polsce cierpi na depresję około 1, 5 miliona osób
– depresja atakuje najczęściej pomiędzy 20 – 40 rokiem życia
– dwa razy więcej na depresję cierpi kobiet niż mężczyzn
– najwięcej na depresję jest chorych w Indiach, gdyż stanowią oni 4, 5% mieszkańców tego kraju
– na drugim miejscu pod względem występowania depresji znajdują się Chiny
– trzecie miejsce pod względem zachorowań na depresję zajmują Stany Zjednoczone
– w Europie najbardziej tragiczna sytuacja pod względem jest na Ukrainie i w Estonii
– ogólnie szacuje się, że więcej niż co dwudziesty mieszkaniec Europy zmaga się z depresją.

Depresja to choroba związana z naszym szybkim trybem życia i nieodłącznym stresem, który opanował wszystkie grupy wiekowe. A najbardziej ludzi młodych i czynnych zawodowo. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że współczesny człowiek nie jest odporny psychiczne. Targają nim różne emocje. Zbyt szybko się zniechęca i poddaje. A nawet, gdy walczy, to szybko się wypala i rezygnuje z walki. Tak samo postępuje w przypadku depresji. W jednej chwili chciałby poczuć się lepiej i wrócić do znakomitej formy psychicznej. Wielu starych chińskich znawców medycyny twierdziło, że choroba ma tyle czasu na opuszczenie organizmu, ile miała czasu, aby go opanować. A więc nie odejdzie od ręki, gdyż od razu też nie zawładnęła naszym umysłem i ciałem. Na wyleczenie potrzeba czasu. Lecz ono nastąpi, gdy podejmiemy leczenie i będziemy cierpliwi. Niejednokrotnie na własne życzenie dopada nas depresja lub nerwica, gdyż nie potrafimy racjonalnie żyć. I wypośrodkować takich spraw, jak praca i odpoczynek. Odpoczynek czynny jakim jest ruch, a zwłaszcza na świeżym powietrzu. Oraz odpoczynek bierny, jakim jest sen.

Nie samą pracą żyje człowiek, choć niektórym tak się właśnie wydaje. Ludzie pracują, aby mieć lepszy samochód, piękny dom i pokaźne konto w banku. A potem wydają uzbierane na koncie pieniądze na lekarzy i leki. Bo ze stresu pojawiły się wrzody, dokucza nadciśnienie, objawiła się nerwica, czy dopadła depresja. I musi dojść do ciężkiej choroby lub wypadku, aby współczesny człowiek przewartościował swoje życie. I zmienił styl swojego życia na bardziej świadomy i zdrowszy. Postawił bardziej na być, niż na mieć. I choć wszyscy wiemy, że lepiej zapobiegać niż leczyć, to jednak wielu z nas nadal źle żyje. Gdyż myśli, że choroba może dopaść każdego tylko nie jego. A choroba nie wybiera i dopada każdego bez względu na jego tok myślenia.

Starzy chińscy medycy i nie tylko zresztą oni przekonują, że dla pełnego zdrowia potrzebne jest to, aby współgrały ze sobą trzy ważne sfery. A więc sfera fizyczna, sfera umysłowa i sfera duchowa. Tylko takie połączenie może zapewnić człowiekowi nie tylko zdrowie, ale również spokój i szczęście. Pominięcie, czy zbagatelizowanie choćby jednej z nich zakłóca wszystko. Gdyż ciało, umysł i dusza są nierozerwalnie ze sobą połączone i należy jednakowo o nie dbać. A może nawet jeszcze bardziej o swoją duchowość i psychikę, przy czym nie zapominając rzecz jasna o cielesności. Nie od dziś wiadomo, że spokojny, uśmiechnięty i szczęśliwy człowiek jest zdrowszy od smutasa. I nawet z ciężkiej choroby dużo szybciej zdrowieje niż osoba smutna, niespokojna i nieszczęśliwa.